Dlaczego myślicie, że wampiry są rodzajem nowych chłopców Hollywood?
Ian Somerhalder:
Cóż, z miliona powodów. "Zmierzch" miał świetny wynik w rankingu box
office, co otworzyło drogę wszystkim tego typu serialom o wampirach,
które możemy teraz oglądać. Poza tym wampir to postać archetypiczna,
outsider, buntownik, który z drugiej strony jest w jakiś sposób
wrażliwy, a także niebezpieczny i seksowny i tajemniczy.
Paul Wesley: Myślę,
że kobiety zawsze pociągają tacy zbuntowani faceci, a to jest po
prostu trochę inny ich rodzaj, na bardziej skrajnych zasadach.
Ian Somerhalder:
Ale właściwie mężczyźni i chłopcy też do nich lgną, ze względu na to,
że w pewnym stopniu wszyscy czujemy się wyrzutkami. Wszyscy ulegamy
swoistemu ostracyzmowi, czy to jako sprawcy, czy jako... wiecie,
wszyscy chcemy czuć się indywidualistami w tym sensie i z jakiegoś
powodu, jako istoty ludzkie, kochamy rzeczy, które są niebezpieczne i
jednocześnie seksowne. Poza tym w wampirach jest coś niezwykle starego
i światowego.
Paul Wesley: Wampiry zawsze stanowiły ważną część popkultury.
Dlaczego waszym zdaniem opowieści o wampirach tak poruszają nastoletnich widzów?
Nina Dobrev:
Nie wydaje mi się, że to dotyczy tylko nastolatków. Myślę, że
wszystkich, ale tylko nastolatki potrafią to skrajnie okazać. Czy
wyobrażasz sobie 40-letniego mężczyznę, który mówi " O tak, tak,
tak, co to był za demon"?
Paul Wesley:
Wiesz dlaczego? Myślę, że dziewczyny nie wiem, może... nastolatki,
one wszystkie skrycie chcą się czuć, jakby mieli poślubić gościa,
który posiada mądrość faceta kilkusetletniego i który może ich w każdej
chwili ochronić, a jednocześnie jest tajemniczy i niebezpieczny, a
chłopcy chcą być tym gościem. Rozumiesz, co mam na myśli? Więc to ma
uniwersalny przekaz.
Nina Dobrev:
A nasz serial posiada obydwa te elementy. Mamy Stefana, który jest
bardziej oddany, czuły i zrobiłby wszystko dla Eleny. Mamy także
Damona, który jest seksowny, tajemniczy, niebezpieczny i nietykalny.
Czy macie wielu nastoletnich wielbicieli?
Nina Dobrev: Byłbyś zaskoczony! Faceci nie są tacy skorzy do wyznań.
Ian Somerhalder: Cóż, są na to za fajni.
Nina Dobrev:
Są za fajni. Taaak - jak to mi się zdarzyło już parę razy, mogą
podejść i powiedzieć, "Moja siostra prosiła, żebym zdobył Twój
autograf, czy możesz podpisać dla Darrena?" To było nawet zabawne -
mieliśmy wystąpienia w centrach handlowych, gdzie rozdawaliśmy
autografy, siedzieliśmy podobnie jak teraz, zawsze byłam w środku. I
przychodziły dziewczyny, oczywiście zarówno mamy, jak młode
dziewczyny. Przychodziły, widziały Paula, wariowały, prosiły go o
autograf, potem patrzyły na mnie, a potem na Iana, znowu szalały,
ignorowały mnie i szły do niego. Miałam więc najlepsze miejsce. Ja
tylko siedziałam tam i piłam swoją kawę!
Paul Wesley: To
niezwykłe jak wiele wyjaśnień otrzymałem od mężczyzn, którzy tam
przyszli. Byłem dosłownie nastawiony na zasadzie: "Witam, miło pana
poznać", wyciągałem rękę i słyszałem, "Jestem ojcem tej dziewczyny,
nie oglądam tego serialu", na co ja "Miło pana poznać". Albo jej
chłopak "Zaciągnęli mnie tu, nie uważam, żeby to było wielkie
wydarzenie", na co ja "Cóż, dzięki, że przyszedłeś, że ich
przywiozłeś, to naprawdę miłe". Więc, jak widzisz, jest w tym trochę
prawdy.
Czy kiedykolwiek - przed "Pamiętnikami Wampirów", które rzecz jasna osiągnęły sukces - zdarzyło Wam się walczyć o pracę?
Nina Dobrev: Boże, tak.
Ian Somerhalder: Tak, wszyscy mamy to na swoim koncie.
Paul Wesley: I szamotanina jest na każdym poziomie.
Ian Somerhalder:
Walka jest na każdym poziomie. Rozmawialiśmy o tym z Paulem. Ponieważ
serial wyszedł i wyszedł dobrze, ale wracasz do Los Angeles i albo
szukasz scenariusza, który chcesz robić i nadal musisz zdzierasz sobie
paznokcie, a i tak możesz nie dostać tej roli. Pamiętam to samo
uczucie, jak odszedłem z serialu "Lost: Zagubieni" to było tak wielkie
wydarzenie z tym wszystkim co się działo dookoła, że myślisz sobie "O
rany, jestem - teraz świat dosłownie padnie mi do stóp" a to jest
jakbyś był nikim - to nie działa w ten sposób.
Paul Wesley: Musisz po prostu mocniej pracować.
Ian Somerhalder: Musisz mocniej pracować i to fajny proces, ale powtarzalny i stały.
Paul Wesley: Poszerzyć horyzonty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz